Szukaj

RECYKLING - jak organizuję produkcję w swojej marce

Aleksandra, 10 czerwiec 2019
RECYKLING - jak organizuję produkcję w swojej marce

Cześć!

Długo zastanawiałam się nad napisaniem tego artykułu. Z początku miał to być jedynie krótki wpis na moich kontach na Instagramie i Facebooku, jednak uświadomiłam sobie, jak bardzo ten temat jest dla mnie ważny i jak bardzo niemożliwe jest przedstawienie go tylko w kilku słowach. A temat jest na tyle istotny, że zaczyna towarzyszyć nam w codziennym życiu na każdym niemal kroku. Mowa oczywiście o RECYKLINGU.

Na początku chciałabym zaznaczyć, że to, co tu przeczytanie i znajdziecie, jest jedynie MOIM osobistym poglądem, moimi subiektywnymi spostrzeżeniami i wnioskami na ten temat. Nie opieram swoich poglądów na specjalistycznych artykułach i lekturach. To obserwacja codzienności i doświadczenia z prowadzenia własnej marki spowodowały, że zaczęłam coraz świadomiej patrzeć na problem recyklingu i postanowiłam zdziałać w tym temacie więcej niż wciąż niedostatecznie dostępna i propagowana segregacja odpadów.

Ale po kolei – czym w ogóle jest recykling? W moim „starym” rozumieniu, zanim w jakikolwiek świadomy sposób zaczęłam interesować się tym tematem, było to po prostu umiejętne segregowanie odpadów na takie, które można ponownie przetworzyć i takie, których nie można. Słysząc słowo „recykling”, widziałam cztery wielkie pojemniki na śmieci w czterech różnych kolorach z czterema różnymi oznaczeniami. To dla mnie wystarczająco wyczerpywało temat recyklingu. Teraz wiem, że segregacja odpadów to tak naprawdę ostateczny krok świadomego recyklingu.

Według definicji recykling to „system czynności i procesów zmierzających do odzyskania i ponownego wykorzystania odpadów komunalnych. Podstawą recyklingu jest właściwa selekcja odpadów, a następnie ich przetworzenie na nowe produkty i wykorzystanie w maksymalnym stopniu” (więcej: tutaj). Oczywiście temat jest zdecydowanie bardziej rozbudowany, ale istota podstawowego recyklingu tkwi właśnie w tych dwóch zdaniach.

Dla mnie recykling to coś znacznie więcej.

Codzienna praca przy maszynie do szycia uświadomiła mi, jak wiele odpadów powstaje przy produkcji choćby jednej torby czy koszuli. Wyrzucałam do kosza coraz to nowe fragmenty zbędnej nitki, resztki tkanin przy krojeniu elementów ubrania, fragmenty papieru przy tworzeniu nowych wykrojów i projektów. Widząc to, że po całym dniu szycia te odrzuty produkcyjne zapełniają cały kosz, byłam po prostu przerażona. Wyobraziłam sobie, ile codziennie powstaje odpadów w takich małych, skromnych markach jak moja. Nie chciałam sobie wyobrażać, jak ogromne ilości powstają w wielkich fabrykach globalnych marek odzieżowych i jak niewyobrażalne ilości są po prostu wyrzucane. Czy ktoś się w ogóle nad tym zastanawia? Ja nie zastanawiałam się, dopóki sama nie zaczęłam tworzyć.

Postanowiłam coś z tym zrobić. Przede wszystkim zdecydowałam się nie traktować odpadów przyprodukcyjnych jako… no właśnie odpadów. Dla mnie stały się one materiałami, które mogą zostać wykorzystane jeszcze zanim zostaną poddane recyklingowi jako takiemu.

Dlatego też w mojej pracowni obok tradycyjnego kosza na śmieci pojawiły się trzy pojemniki, do których trafiają „odpady” z produkcji. Z racji tego, że prowadzenie swojej marki nie jest moim jedynym zajęciem i równocześnie współpracuję z inną polską marką, swoje „odpady” dzielę na trzy kategorie: resztki plastikowe, resztki naturalne oraz resztki papierowe. 

Do pojemnika z plastikiem trafiają resztki: tkanin poliestrowych, nici, które niestety są głównie poliestrowe, wypełnienia sznurka bawełnianego i inne materiały wytwarzane z plastiku. Do resztek naturalnych trafiają resztki tkanin naturalnych z produkcji moich produktów, w tym tkanin bawełnianych i lnianych. Dzięki takiemu podziałowi i wykorzystaniu resztek, późniejsza ostateczna segregacja i recykling będzie jedynie formalnością.

Jednak przy projektowaniu ubrań oraz akcesoriów odpady powstają nie tylko podczas szycia i krojenia tkanin, ale także na etapie projektowania. Ja do tego celu wykorzystuję dużą rolkę szarego papieru i wszystkie projekty, konstrukcje i wykroje tworzę na takim właśnie papierze. Niestety nigdy projekt nie kończy się na pierwszej konstrukcji i wykroju. Powstaje wiele projektów, które są modyfikowane, poprawiane, odszywane i znów modyfikowane i tak wiele razy dopóty, dopóki nie powstanie ostateczny projekt gotowy do uszycia. Z tego względu produkuje się mnóstwo zużytego papieru oraz tkanin na próbne odszycia.

Nieudane odszyte projekty trafiają głównie do pojemnika z resztkami naturalnymi, ale co z dziesiątkami metrów zużytego i pociętego papieru? Ja taki papier odkładam i kiedy zbierze się większa jego ilość, dzielę na mniejsze fragmenty i wrzucam do niszczarki (ja mam w domu najprostszy, tani model bez pojemnika), dzięki czemu powstają paski papieru, który można wykorzystać jako wypełnienie do pakowania przesyłek. Taki pocięty papier idealnie sprawdzi się do zabezpieczenia ceramiki, szkła, biżuterii i innych małych przedmiotów, które wymagają bezpiecznego i stabilnego zapakowania.

W taki właśnie sposób ja prowadzę recykling w swojej małej marce – dla mnie słowo „odpad” przy produkcji nie istnieje. Wszystkie wymienione przeze mnie odpady produkcyjne są przeze mnie zbierane i wykorzystywane (co i w jaki sposób opowiem Wam w następnych artykułach). W chwili, kiedy piszę dla Was ten artykuł, mam zapełnione trzy pojemniki 42-litrowe samymi tkaninami, sznurkami i nitkami. Nie chcę nawet myśleć, że mogłyby znaleźć się teraz na wysypisku śmieci.

Jestem z natury sceptyczna i nie wierzę w stuprocentowe zero waste, ponieważ sama produkcja to nie wszystko. Nawet jeżeli osiągnie się, tak jak w moim przypadku, zero waste przy samej produkcji produktów, istnieje jeszcze całe mnóstwo działań okołoprodukcyjnych – pakowanie przesyłek, księgowość, projektowanie materiałów marketingowych, organizacja targów i wiele wiele innych działań, które determinują powstawanie odrzutów i odpadów, niekoniecznie plastikowych czy nieprzetwarzalnych.

Mimo że idealne zero waste w moim odczuciu nie istnieje, to nie oznacza, że nie warto nic z tym robić i nie warto próbować. Przeciwnie. Chciałabym Wam pokazać poprzez swój przykład i sposób prowadzenia marki od środka, jak sobie z tym radzić. Osiągnięcie zero waste we wszystkich etapach działalności firmy jest niewykonalne, ale jeżeli można osiągnąć go choćby w jednym – WARTO próbować.

Do zobaczenia w kolejnym artykule!

Ola


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów